środa, 7 grudnia 2016

Batony kawowe - zdrowe słodycze

Na początku tego postu chciałam Was zaprosić i zachęcić do polubienia mojego fanpage'a na facebooku. 
Zamieszczam tam nie tylko linki do moich przepisów, które są na blogu, ale również przypominajki - żebyście mogli wrócić do jakiegoś przepisu - lub zapowiedzi przepisów wraz z wymienionymi składnikami - żebyście mogli, dzień wcześniej, kupić składniki na przygotowanie dania  :) 
Traktuję moją stronę na FB jako mini pomocnik kucharski. Fanpage prowadzę przede wszystkim dla Was. Jeśli będziecie mieć jakieś sugestie, jestem szeroko otwarta na wszelkie propozycje :)

Szczęśliwa Kuchnia na Facebooku











🍎  🍎  🍎 

Zdrowe-słodkie. Przepis znalazłam w książce Lewandowskiej i bardzo go polubiłam. 
Bez konserwantów i gumy guar, czy jak jej tam... ;) Batony kawowe, od których można się uzależnić.
Gdy mam czasem ochotę na małe "coś" między posiłkami, to zjadam takiego jednego batonika. Ale nie róbcie tego za często :)



Składniki:
1/2 szklanki migdałów
1/2 szklanki wiórków kokosowych
3 łyżki kakao w proszku
3 łyżki świeżo parzonej kawy
1,5 łyżki oleju kokosowego
1 łyżka cynamonu
1 łyżka syropu klonowego
ziarenka z jednej laski wanilii



  • Migdały namoczyłam przez noc w wodzie. Potem zblendowałam je wraz z wiórkami kokosowymi
Zaraz po zalaniu wodą

Rano


Migdały zblendowane z wiórkami kokosowymi
  • Dodałam pozostałe składniki i dokładnie zblendowałam na jednolitą masę
  • Przełożyłam do małej foremki wyłożonej folią spożywczą i włożyłam do lodówki na ok. 5 godzin 
  • Gdy całość dobrze się połączyła, pokroiłam w batoniki.
    Ostatnio zrobiłam tak, że rano zamoczyłam migdały, a wieczorem przygotowałam masę. Włożyłam na noc do lodówki i na drugi dzień miałam batoniki gotowe




Na zdrowie! :)

wtorek, 6 grudnia 2016

Jak połączyć posiłki, żeby były zdrowe?

Od jakiegoś czasu, mam, na razie małego, bzika na punkcie prawidłowego łączenia posiłków. Dzięki temu, w ciągu półtora miesiąca schudłam 5 kilo bez specjalnych wyrzeczeń i bez tortur na siłowni.
W zasadzie, w 80% jem to, co do tej pory. Ale gotuję zdrowo.
W tej chwili jest nawet tak, że nie muszę już specjalnie patrzeć na zegarek, żeby wiedzieć ile czasu minęło od ostatniego posiłku, bo organizm sam sobie wypracował swój "zegar posiłkowy" ;) Po prostu jem co 3-4 godziny. 
W poniższą treść wplotłam odnośniki do niektórych przepisów w nadziei, że z nich skorzystacie. Jedna z czytelniczek poprosiła mnie, żeby zamieścić przykładowy jadłospis dzienny i zrobię to, ale potrzebuję trochę czasu.
🍎 Nie łączę mięsa z węglowodanami, czyli np. z ziemniakami, kaszami czy makaronami. Jem mięso z surówkami i sałatkami. Warzywa na ciepło też pasują.
🍎 Bardzo rzadko, jedząc chleb, smaruję go masłem. Wolę zjeść chleb bananowy i posmarować go dżemem. Albo zrobić sobie grzanki z chleba żytniego na zakwasie z cienkim plasterkiem sera koziego. Pieczywo jem rzadko, dlatego mam odwagę położyć plasterek nabiału.
🍎 Jeśli jem kaszę to z warzywami. A nawet z owocami. Uwielbiam kaszę gryczaną na ciepło.
🍎 Jeśli makaron to pełnoziarnisty i również z warzywami.
🍎 Mleko piję kokosowe lub migdałowe. To drugie bardziej pasuje do kawy :) Pierwsze za bardzo zmienia jej smak. Jest jedno ale (!): ma być mleko, a nie napój. Mleko jest po prostu zdrowsze od napoju. 
🍎 Podobnie jest z rybami - sałatki, surówki, z dodatkami orzechów czy migdałów, warzywa na ciepło: gotowane, zapiekane, na parze. Np. brokuł z prażonym sezamem.
🍎 Dodałam zdrowe tłuszcze w postaci oleju kokosowego i domowej roboty masła klarowanego. Zwiększyłam ilość warzyw i owoców. Nawet bardzo!
🍎 Sery? Tak, ale nie żółte tylko kozie, które uwielbiam! Mleko kozie też jest smaczne.
🍎 Więcej jem jajek, a czasem zastępuję je nasionami chia (1 łyżka nasion, to jedno jajko, poza tym chia to też substytut siemienia lnianego). Chia można dodawać do pieczenia pieczywa.
🍎 Mięso tak: wołowe, drobiowe - jest naprawdę dużo sposobów na przygotowanie takich mięs, żeby mi się nie znudziły. Różnie przyprawiam, zmieniam dodatki. Gotuję, piekę, smażę na zdrowym tłuszczu: maśle klarowanym lub oleju kokosowym.
🍎 Używam dużo przypraw. Kiedyś nawet nie wiedziałam, że niektóre z nich istnieją :) Uwielbiam te w doniczkach, świeże. Bazylia, pietruszka, kolendra, tymianek... 
🍎 No i pieczywo. Koniecznie swoje, czasem na drożdżach (baaardzo rzadko), a najczęściej i ostatnio tylko takie, na domowym zakwasie
🍎 Owoce przed południem. Na I lub II śniadanie. Powiadają, że tak najlepiej, więc ja też mówię, że tak najlepiej :)
🍎 Węglowodany, z racji tego, że dodają energii na cały dzień, jem również przed południem, żeby nie paść ze zmęczenia i nie zasnąć jak na zawołanie.
🍎 Na słodycze sklepowe nie mam ochoty, ponieważ posiłki, które spożywam są tak różnorodne, że zaspokajają ochotę na słodkie. Jem słodycze, owszem, ale zdrowe. Poza tym mam w kuchni ksylitol, syrop klonowy i miód. Kawę słodzę ewentualnie brązowym cukrem (bo muszę :) inaczej się uduszę), ale nie stronię od miodu.
🍎 Ostatni posiłek o 18:00? Mit! Nigdy nie jem ostatniego posiłku o tej porze. Kolacje jem na 2 godziny przed snem. Czasem nawet 20:30, ponieważ kładę się spać koło 23:00 czy 23:30. Jeśli więc chodzicie spać późno, to zapomnijcie o kolacji przygotowanej na godzinę 18:00.
🍎 Herbaty. Zrezygnowałam z czarnej. Nie piję jej. Nie piję herbat z torebek. Moje herbaty to tzw. "fusiary", które bardzo polubiłam. Są to herbaty ziołowe. Uwielbiam też Rooibos, którą kupiłam w krainie herbaty (to nie jest reklama, to jest mój, osobisty wybór sklepu). Z kolei moja mama lubi TAHEEBO. Dostałam na imieniny wspaniały dzbanuszek do zaparzania tych herbat :) Polecam! 



To naprawdę nic trudnego, takie świadome spożywanie posiłków. I nie chodzi tu o dietę! W życiu! Mam dosyć diet, po których efekt jojo jest murowany. Ile ich przeszłam to tylko ja wiem... Aż doszłam do takiej wagi, jakiej nigdy nie miałam. Kiedy to się stało? Nie mam pojęcia. To tak jakby samo-się...
Tych 5 kilogramów mniej, w ciągu półtora miesiąca, bez wyrzeczeń i męczarni, daje takiego kopa, że gdybym teraz wróciła do dawnego sposobu odżywiania, to musiałabym na głowę upaść :P
Poniżej mały przydaś. Opracowałam go na podstawie swoich doświadczeń i ludzi mądrzejszych ode mnie. Przecież nie pozjadałam wszystkich rozumów,  żeby teraz szpanować wiedzą nie wiadomo jaką. Zaczęłam z dnia na dzień, a jeśli się nie mylę to chyba nawet od kolacji z warzywami. Teraz nie wyobrażam sobie jeść inaczej. 
To jest sposób odżywiania, a nie wspomaganie tworzenia efektu jojo.
Jestem szczęśliwa! 
O! :)
Brawo ja :)



poniedziałek, 5 grudnia 2016

Gulasz wołowy z warzywami

Zanim przepis, to najpierw małe porównanie :)
Taka kłótnia między wołowiną, a wieprzowiną ;)
A jak jest u Was? Co wolicie bardziej: mięso wołowe czy wieprzowe?



Dawno nie jadłam wołowiny i jak zobaczyłam mięso wołowe, gulaszowe w sklepie, to się nawet nie zastanawiałam. Wołowe jest lepsze od wieprzowiny i dobre dla osób, które dbają o sylwetkę.

Składniki:
1,2 kg mięsa wołowego gulaszowego
1 czerwona papryka
1 cebula
1 cukinia
2 pomidory
10 pieczarek
2 ząbki czosnku
1 garść posiekanej świeżo pietruszki
1 garść posiekanej wieżo bazylii
3 łyżki oleju kokosowego
kardamon 
pieprz biały mielony
mielona czerwona papryka
tymianek
majeranek
sól - doprawiamy dopiero na talerzu


  • Mięso umyłam i osuszyłam ręcznikiem papierowym. Pokroiłam w małą kostkę
  • Cebulę i czosnek posiekałam
  • Cukinię pokroiłam w długie, cienkie paski obieraczką do ziemniaków, środek z pestkami - wyrzuciłam
  • Paprykę - w paski
  • Pieczarki - w półplasterki
  • Zagotowałam wodę
  • Rozgrzałam bardzo mocno olej kokosowy i wrzuciłam mięso. Podsmażyłam chwilę, na mocnym ogniu, żeby szybko zamknąć pory w mięsie
  • Przełożyłam mięso do salaterki. Na tym samym oleju, na którym smażyło się mięso, podsmażyłam cebulę z czosnkiem
  • Następnie dodałam pozostałe warzywa. Przełożyłam mięso do warzyw i zalałam wrzątkiem tak, aby przykryć wszystkie składniki. Wszystko wymieszałam


  • Dodałam posiekane świeże zioła
  • Gotowałam jeszcze 1 godzinę. Na 20 minut przed końcem gotowania doprawiłam do smaku wszystkimi przyprawami, poza solą. Nigdy nie solę wołowiny podczas gotowania, żeby mięso nie było twarde.
  • Można podać z kaszą gryczaną lub ryżem

Smacznego :)

niedziela, 4 grudnia 2016

Chlebek bananowy czy ciasto bananowe?

Fantastyczna propozycja na śniadanie lub ewentualnie na deser - wówczas potraktować jako ciasto.
Ponieważ chlebek jest owocowy, to proponuję podać w pierwszej połowie dnia. Można zjeść bez dodatków lub posmarować innym, owocowym dżemem. U mnie domowy dżem porzeczkowy - kwaśny, jak nie wiem co :) I bardzo mi to połączenie pasuje.
🍞 Do upieczenia tego chleba potrzebna jest mąka migdałowa. Jednak, jeśli jej nie posiadacie, to możecie zmielić płatki migdałowe albo migdały. Nie muszą być obrane. Ja mieliłam młynkiem do kawy.
🐣 Natomiast jeśli chodzi o jajko i jego zastępnik ;) w postaci nasion chia, to jedna łyżka nasion odpowiada 1 sztuce jajka. U mnie nasiona.




Składniki:
3 dojrzale banany
1 łyżka nasion chia lub 1 jajko
3 łyżki wrzątku
2,5 łyżki oleju kokosowego
1,5 szklanki mąki migdałowej (lub zmielonych migdałów)
szczypta cynamonu
  • Zagotowałam wodę i w 3 łyżkach wrzątku wymieszałam nasiona chia. Odstawiłam na 2 minuty

Po dwóch minutach nasiona się skleiły i powstała gęsta papka
  • Nagrzałam piekarnik do 180 stopni
  • Do malaksera przełożyłam wszystkie składniki i wymieszałam
  • Małą keksówkę, o wym. 20cm x 12cm, wyłożyłam papierem do pieczenia i przelałam do niej masę bananową
  • Piekłam 50 minut, po tym czasie wyłączyłam piekarnik i zostawiłam chlebek w środku jeszcze 4 minuty przy zamkniętych drzwiczkach. Następne uchyliłam drzwiczki na 2 minuty, a po tym czasie wyjęłam chleb do przestygnięcia.
  • Można podawać jako ciasto lub jako chleb z dżemem lub konfiturą domowej roboty





Na zdrowie :)

sobota, 3 grudnia 2016

Gotowany brokuł z prażonym sezamem. Jak uprażyć sezam?


Bardzo fajny pomysł na lekką kolację. Brokuł, do którego uprażyłam sezam.
Oczywiście brokuł przygotowany w ten sposób, może być również dodatkiem do obiadu :)





Jak uprażyć sezam?
Do tego przepisu potrzeba 2 łyżek sezamu. Ja uprażyłam więcej i dodawałam potem do różnych potraw.
Blaszkę do pieczenia wyłożyłam papierem do pieczenia i wrzuciłam na nią sezam. W 200 stopniach C podpiekałam do momentu, aż sezam się zarumienił. Trzeba pilnować, żeby się nie spalił.

Składniki na ok. 2 porcje:
1 mały brokuł
1 łyżka oleju sezamowego
3 łyżki sezamu uprażonego
50 ml wywaru warzywnego
1 łyżeczka mielonego imbiru lub świeżo startego

  • Zagotowałam wodę i na wrzątek wrzuciłam podzielony na różyczki brokuł. Gotowałam 6 minut. Następnie, po odcedzeniu, przelałam go zimną wodą. Dzięki temu zachowają swój kolor, chrupkość i konsystencję
  • Do małej salaterki/filiżanki wlałam olej sezamowy, wywar i dodałam sezam
  • Brokuły polać sosem i posypać sezamem



Smacznego :)

piątek, 2 grudnia 2016

Szynka pieczona w czerwonej papryce i imbirze

Mój kochany Okrasa ;) No uwielbiam go! :)
Kupiłam kilo szynki i szukałam natchnienia, inspiracji. Kiedyś podawałam już przepis na szynkę gotowaną, a teraz chciałam zrobić inną. Szukałam, szukałam i znalazłam przepis Karola. Jest dla mnie jednym z niewielu, którym ufam, jeśli chodzi o przepisy i gotowanie.
Szynka jest na ostro: środek ma łagodny i soczysty, dzięki szybkiemu zamknięciu porów we wrzątku, natomiast z wierzchu jest pikantna. 
Zbliżają się wielkimi krokami Święta Bożego Narodzenia, więc myślę, że taki przepis się przyda. Szynka świetnie nadaje się do obiadu lub jako wędlina na kanapki.




Składniki: 
1 kg szynki wieprzowej
1 łyżeczka białego pieprzu
3 łyżeczki ziołowego pieprzu
20 gramów czerwonej mielonej papryki
5 cm korzenia imbiru
3 ząbki czosnku
oliwa z pestek winogron do polania mięsa

  • Zagotowałam wodę w garnku w takiej wielkości, żeby zmieściła się w nim szynka
  • W czasie, gdy woda się grzała, przygotowałam pozostałe składniki: czosnek i imbir drobno posiekałam
  • Paprykę i oba rodzaje pieprzu wymieszałam w salaterce

  • Szynkę opłukałam i osuszyłam ręcznikiem papierowym
  • Nagrzałam piecyk do 220 stopni
  • Gdy woda w garnku się zagotowała, wyłączyłam gaz i włożyłam do wrzątku szynkę na 3 minuty, po czym wyjęłam ją i osuszyłam. Dzięki włożeniu mięsa na chwilę do wrzątku, zamykają się w nim pory, a w środku mięso, po upieczeniu, jest soczyste
  • Mięso natarłam czosnkiem i imbirem
  • Następnie obtoczyłam ją dokładnie wymieszanymi przyprawami i polałam oliwą z pestek winogron

  • Szynkę umieszczoną w naczyniu żaroodpornym włożyłam do nagrzanego piekarnika w temperaturze 220 stopni i piekłam 10 minut
  • Po tym czasie wyjęłam szynkę, temperaturę w piecyku zmniejszyłam do 150 stopni, a mięso przykryłam papierem do pieczenia (można folią aluminiową, ale ja jej nie używam)...
  • ... i włożyłam z powrotem do piekarnika. Piekłam 2 godziny
To jest "piętka" szynki :) Bardzo soczysta

Tutaj są plasterki ukrojone ze środka szynki. Soczysta ale zwarta.
Doskonale kroi się na krajalnicy. 


Smacznego :)