Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Porady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Porady. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 stycznia 2017

Falafele - chrupiące kotleciki z ciecierzycy

Popełniłam "przydasia" w postaci listy wartości odżywczych ciecierzycy. 



Poza hummusem, jest to jedno z najbardziej znanych dań z ciecierzycy.
Przepis na hummus tutaj, a przepis na chrupki z ciecierzycy tutaj :)
A teraz przepis na falafele, przepyszny obiad bez mięsa. Poza tym jest to świetna alternatywa na zdrowe "mielone" :)
A po co ta soda w przepisie? Dzięki niej szybciej gotuje się i smaży ciecierzyca (w zależności od przepisu i dania).




Składniki na ok. 10-12 placuszków (w zależności od  wielkości):
200 gramów suchej ciecierzycy
1 szalotka
1 ząbek czosnku
1/3 papryczki chili
1 garść natki pietruszki
1 garść natki kolendry
1/2 łyżeczki cynamonu
1/2 łyżeczki ziaren kolendry (może być mielona)
na czubek łyżeczki kardamonu
1 łyżeczka mielonej soli himalajskiej
1/3 łyżeczki sody + 1 łyżeczka sody
3 łyżki oleju kokosowego do smażenia (+ ewentualnie, w razie potrzeby 2 łyżki)
  • Namoczyłam na noc ciecierzycę z dodatkiem 1 łyżeczki sody. Rano odcedziłam, opłukałam i zmieliłam w malakserze z szalotką oraz czosnkiem. Masa ma być dokładnie połączona
    UWAGA! Ciecierzycy nie gotujecie.
  • Natkę kolendry i pietruszki drobno posiekałam, papryczkę chili wypestkowałam, drobno pokroiłam i dodałam do ciecierzycy

  • Przyprawiłam, dolałam 1 łyżkę wody o temperaturze pokojowej i całość dokładnie wymieszałam. Wymieszane składniki nakryłam folią aluminiową i wstawić do lodówki na ok. 1 godzinę

  • Rozgrzałam 3 łyżki oleju kokosowego na patelni. Powinno go być na tyle dużo, aby placuszki delikatnie się w nim zanurzyły
  • Z masy formowałam kulki, delikatnie spłaszczałam na placuszki i smażyłam na dużym ogniu, na bardzo dobrze rozgrzanym oleju, po ok. 3 minuty z każdej strony (olej będzie się redukował, dlatego po przełożeniu placuszków na drugą stronę dodałam jeszcze 2 łyżki oleju kokosowego)

  • Po usmażeniu odkładałam do odsączenia na ręcznik papierowy
  • Podałam z sałatką z rukoli, pomidora, papryki, kiełkami rzodkiewki i polałam oliwą truflową




Na zdrowie :)
Smacznego :)

piątek, 6 stycznia 2017

Piernik z buraka - zdrowe słodkie. Jak zrobić mąkę ryżową i mąkę migdałową?

Kilka słów na temat właściwości buraka.



Zdrowe słodkie ma to do siebie, że możemy go skubnąć, nie mając wyrzutów sumienia :)
Czyż to nie wspaniałe? 
Dlatego dzisiaj coś na podwieczorek. Coś, co może zastąpić nam jeden posiłków: piernik z buraka.




Do upieczenia ciasta użyłam mąki ryżowej, mąki migdałowej oraz mąki jaglanej, na którą przepis podawałam przy okazji przepisu na ciasteczka jaglane.

Jak zrobić mąkę ryżową? Naprawdę prosto. Po prostu z białego ryżu. Aby uzyskać 100 gramów mąki ryżowej należy zmielić w młynku do kawy lub specjalnym urządzeniu mielącym ok. 85-90 gramów suchego ryżu. Ja mielę od razu jedną torebkę ryżu (100 gramów), a resztę przekładam do małego słoiczka po koncentracie pomidorowym. I tak tę mąkę wykorzystam wcześniej czy później.
Ryż mielimy tak długo, aż uzyskamy konsystencję mąki. Trochę to potrwa, bo ryż jest oporny na mielenie.








A jak zrobić mąkę migdałową? Podobnie jak ryżową, tylko z płatków migdałowych :) Dla uzyskania 50 gramów mąki migdałowej, musimy zmielić 50 gramów płatków migdałowych. I tak, jak w przypadku mąki ryżowej, mielimy ta długo, aż uzyskamy konsystencję mąki. Migdały, po zmieleniu, będą lepkie, ale to naturalne. I mąkę migdałową robi się zdecydowane krócej, niż ryżową.




No i na koniec mielone siemię lniane. Jeśli nie mamy zmielonego, to zwykłe ziarenka lnu mielimy w młynku do kawy. Dwie łyżki ziarenek, to dwie łyżki zmielonego lnu.

Do dzieła! :)

Składniki:
100 gramów mąki ryżowej
50 gramów mąki migdałowej
200 gramów mąki jaglanej
2 łyżki skrobi ziemniaczanej 
3 łyżki kakao 80%
150 gramów ksylitolu
1 duży ugotowany burak
300 ml mleka sojowego
2 łyżki octu jabłkowego
2 łyżki oleju kokosowego
1/2 łyżeczki sody
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżki mielonego siemienia lnianego
1/2 łyżeczki mielonej soli himalajskiej
1 łyżeczka przyprawy do piernika

  • Na początek do mleka sojowego wlałam ocet jabłkowy i odstawiłam na bok. Mleko sojowe się zetnie i w konsystencji zrobi się coś w rodzaju kwaśnego mleka
  • Buraka utarłam na tarce o drobnych oczkach i odcisnęłam z niego sok (nie wylewajcie, możecie wykorzystać do barszczu)
  • Mąkę ryżową, migdałową, jaglaną, skrobię ziemniaczaną, kakao, proszek do pieczenia wraz z sodą - wymieszałam
  • Dodałam len, sól i przyprawę do piernika - wymieszałam
  • Do suchych składników wlałam mleko sojowe wymieszane z octem
  • Następnie dodałam ksylitol, olej kokosowy i buraka
  • Nagrzałam piecyk do 180 stopni - termoobieg
  • Foremkę wysmarowałam olejem kokosowym i wysypałam mąką ryżową. Masę przelałam do foremki i piekłam ciasto 40 minut
  • Następnie wyłączyłam piecyk i jeszcze 10 minut trzymałam ciasto w piekarniku z zamkniętymi drzwiczkami. Potem je uchyliłam i przez kolejne 10 minut trzymałam ciasto w środku
  • Po tym czasie wyjęłam ciasto, wysunęłam z foremki i studziłam na kratce




Na zdrowie :)

wtorek, 13 grudnia 2016

Kotleciki z kaszy orkiszowej i jajek na twardo

Cenne informacje, które warto "wbić sobie do głowy" :) 
Tworząc "przydasia" na temat orkiszu sama dowiedziałam się o kilku właściwościach, o których nie miałam pojęcia... Dlatego chętnie się z Wami dzielę tym, co znalazłam. Przeczytajcie chociaż raz :) Warto!



Bardzo lubię kaszę orkiszową i nie mogąc się z nią rozstać, co jakiś czas coś pichcę z użyciem właśnie takiej kaszy. Dzisiaj kotleciki orkiszowe z jajkami na twardo. 
Świetnie smakują z ogórkiem kiszonym, można je też podawać z sałatką lub surówką. Z sosem pieczarkowym na bazie mleka sojowego lub migdałowego - bomba na talerzu! ;)



Składniki na 8 kotlecików:
5 jajek
1/3 szklanki kaszy orkiszowej suchej
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
1 łyżka pestek słonecznika
1-2 listki laurowe
4-5 łyżeczek z kopką mąki orkiszowej
1 łyżeczka masła klarowanego do środka masy + masło klarowane do smażenia
oliwa z pestek winogron do posmarowania dłoni przy formowaniu kotlecików
sól himalajska
pieprz cytrynowy
  • 4 jajka gotujemy na twardo, 1 zostawiamy surowe
  • Kaszę gotujemy według opisu na opakowaniu z dodatkiem listków laurowych (ja dodaję 1 łyżeczkę masła klarowanego, ale nie jest to konieczne). Odstawiamy do przestygnięcia
  • Ugotowane na twardo jajka drobno siekamy. Można w malakserze
  • Natkę pietruszki drobno siekamy
  • Pestki słonecznika prażymy chwilę na suchej patelni (uwielbiam prażony słonecznik!)
  • Przekładamy je do miski, dodajemy przestudzoną kaszę, masło, posiekaną natkę pietruszki, surowe jajko i mąkę orkiszową. Mąkę proponuję dodawać porcjami,  ponieważ może się okazać, że wystarczą 4 łyżeczki 
  • Całość dokładnie mieszamy i doprawiamy solą himalajską oraz pieprzem cytrynowym
  • Dłonie smarujemy oliwa z pestek winogron (lub wodą) i formujemy kotleciki
  • Na patelni rozgrzewamy masło klarowane i smażymy kotleciki, na średnim ogniu, na złoty kolor
  • Można podawać z sosem mięsnym lub gulaszem


Smacznego i na zdrowie :)

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Grillowany łosoś z salsą, brokułami i szynką szwarcwaldzką

Nie liczę kalorii i nie będę tego robić. Ryba z warzywami jest jednym z najlepszych dań, jakie można sobie wymarzyć. Szynka szwarcwaldzka dodaje słonego smaku, więc soli do tego dania w ogóle nie użyłam. Szynkę można zastąpić plasterkami boczku. 
Jeśli nie połączymy ryby i warzyw z węglowodanami w postaci np. kaszy czy ziemniaków, to możemy liczyć na to, że obiad jest zdrowy :) Pisałam o tym w poście dotyczącym zdrowego łączenia posiłków.



Dodam jeszcze, przy okazji, że dobrze jest jeść posiłki regularnie. Co 3-4 godziny. I nie do końca prawdą jest, że ma ich być 5 w ciągu dnia. 
Jeśli ktoś wstaje bardzo wcześnie i kładzie się spać bardzo późno, to 5 posiłków może być za mało. 
Spróbujcie sobie, na początek, rozpisać godziny. Mniej więcej. Wszystko zależy od tego, jaki macie rozkład dnia. Ja akurat jestem na tzw. swoim :) ponieważ prowadzę działalność pośrednictwa ubezpieczeniowego ;), ale spróbuję, raczej już po świętach, jakieś przepisy na lunch boxy podać. Na pewno się Wam przydadzą :)
U mnie wygląda to tak (oczywiście nie co do minuty, orientacyjnie podaję):
7:30 - śniadanie (najlepiej do 30-40 minut od momentu wstania z łóżka)
10:30 - II śniadanie
14:00 - obiad
17:00 - podwieczorek
20:30 - kolacja (najlepiej na 2 godziny przed pójściem spać).

Składniki na rybę:
350 gramów łososia
pieprz cytrynowy

Składniki na brokuł:
1/2 brokułu podzielonego na różyczki
6 plasterków szynki szwarcwaldzkiej
10 cm drobno pokrojonego pora 
1 łyżka oleju kokosowego

Składniki na salsę z całym przepisem podałam tutaj. Zróbcie sobie najpierw salsę, a potem wróćcie tutaj, do łososia z brokułem :)
  • Łososia umyłam, osuszyłam ręcznikiem papierowym, zdjęłam skórę, przekroiłam na dwa filety. Oprószyłam pieprzem cytrynowy i odstawiłam
  • Brokuł: zagotowałam wodę i wrzątkiem polałam różyczki brokuła
  • 3 plasterki szynki szwarcwaldzkiej pokroiłam w duże kawałki i podsmażyłam na zwykłej patelni, z dodatkiem 1 łyżki oleju kokosowego. Gdy się podsmażyła, dodałam pokrojonego pora, chwilę jeszcze podsmażałam i dodałam brokuła. Wszystko chwilę smażyłam. Odstawiłam


  • 3 kolejne plasterki szynki podsmażyłam na patelni grillowej i wyjęłam. Na tej samej patelni ułożyłam rybę i smażyłam z obu stron, co chwilę przewracając raz na jedną, raz na drugą stronę. Czynność powtórzyłam 3 razy, aż ryba się dokładnie wysmażyła
  • Na talerz przełożyłam brokuła z szynką i porem, obok położyłam jeden kawałek łososia, a na łososia ułożyłam salsę. Dołożyłam gdzie nie gdzie plastry usmażonej szynki szwarcwaldzkiej




Palce lizać!

wtorek, 6 grudnia 2016

Jak połączyć posiłki, żeby były zdrowe?

Od jakiegoś czasu, mam, na razie małego, bzika na punkcie prawidłowego łączenia posiłków. Dzięki temu, w ciągu półtora miesiąca schudłam 5 kilo bez specjalnych wyrzeczeń i bez tortur na siłowni.
W zasadzie, w 80% jem to, co do tej pory. Ale gotuję zdrowo.
W tej chwili jest nawet tak, że nie muszę już specjalnie patrzeć na zegarek, żeby wiedzieć ile czasu minęło od ostatniego posiłku, bo organizm sam sobie wypracował swój "zegar posiłkowy" ;) Po prostu jem co 3-4 godziny. 
W poniższą treść wplotłam odnośniki do niektórych przepisów w nadziei, że z nich skorzystacie. Jedna z czytelniczek poprosiła mnie, żeby zamieścić przykładowy jadłospis dzienny i zrobię to, ale potrzebuję trochę czasu.
🍎 Nie łączę mięsa z węglowodanami, czyli np. z ziemniakami, kaszami czy makaronami. Jem mięso z surówkami i sałatkami. Warzywa na ciepło też pasują.
🍎 Bardzo rzadko, jedząc chleb, smaruję go masłem. Wolę zjeść chleb bananowy i posmarować go dżemem. Albo zrobić sobie grzanki z chleba żytniego na zakwasie z cienkim plasterkiem sera koziego. Pieczywo jem rzadko, dlatego mam odwagę położyć plasterek nabiału.
🍎 Jeśli jem kaszę to z warzywami. A nawet z owocami. Uwielbiam kaszę gryczaną na ciepło.
🍎 Jeśli makaron to pełnoziarnisty i również z warzywami.
🍎 Mleko piję kokosowe lub migdałowe. To drugie bardziej pasuje do kawy :) Pierwsze za bardzo zmienia jej smak. Jest jedno ale (!): ma być mleko, a nie napój. Mleko jest po prostu zdrowsze od napoju. 
🍎 Podobnie jest z rybami - sałatki, surówki, z dodatkami orzechów czy migdałów, warzywa na ciepło: gotowane, zapiekane, na parze. Np. brokuł z prażonym sezamem.
🍎 Dodałam zdrowe tłuszcze w postaci oleju kokosowego i domowej roboty masła klarowanego. Zwiększyłam ilość warzyw i owoców. Nawet bardzo!
🍎 Sery? Tak, ale nie żółte tylko kozie, które uwielbiam! Mleko kozie też jest smaczne.
🍎 Więcej jem jajek, a czasem zastępuję je nasionami chia (1 łyżka nasion, to jedno jajko, poza tym chia to też substytut siemienia lnianego). Chia można dodawać do pieczenia pieczywa.
🍎 Mięso tak: wołowe, drobiowe - jest naprawdę dużo sposobów na przygotowanie takich mięs, żeby mi się nie znudziły. Różnie przyprawiam, zmieniam dodatki. Gotuję, piekę, smażę na zdrowym tłuszczu: maśle klarowanym lub oleju kokosowym.
🍎 Używam dużo przypraw. Kiedyś nawet nie wiedziałam, że niektóre z nich istnieją :) Uwielbiam te w doniczkach, świeże. Bazylia, pietruszka, kolendra, tymianek... 
🍎 No i pieczywo. Koniecznie swoje, czasem na drożdżach (baaardzo rzadko), a najczęściej i ostatnio tylko takie, na domowym zakwasie
🍎 Owoce przed południem. Na I lub II śniadanie. Powiadają, że tak najlepiej, więc ja też mówię, że tak najlepiej :)
🍎 Węglowodany, z racji tego, że dodają energii na cały dzień, jem również przed południem, żeby nie paść ze zmęczenia i nie zasnąć jak na zawołanie.
🍎 Na słodycze sklepowe nie mam ochoty, ponieważ posiłki, które spożywam są tak różnorodne, że zaspokajają ochotę na słodkie. Jem słodycze, owszem, ale zdrowe. Poza tym mam w kuchni ksylitol, syrop klonowy i miód. Kawę słodzę ewentualnie brązowym cukrem (bo muszę :) inaczej się uduszę), ale nie stronię od miodu.
🍎 Ostatni posiłek o 18:00? Mit! Nigdy nie jem ostatniego posiłku o tej porze. Kolacje jem na 2 godziny przed snem. Czasem nawet 20:30, ponieważ kładę się spać koło 23:00 czy 23:30. Jeśli więc chodzicie spać późno, to zapomnijcie o kolacji przygotowanej na godzinę 18:00.
🍎 Herbaty. Zrezygnowałam z czarnej. Nie piję jej. Nie piję herbat z torebek. Moje herbaty to tzw. "fusiary", które bardzo polubiłam. Są to herbaty ziołowe. Uwielbiam też Rooibos, którą kupiłam w krainie herbaty (to nie jest reklama, to jest mój, osobisty wybór sklepu). Z kolei moja mama lubi TAHEEBO. Dostałam na imieniny wspaniały dzbanuszek do zaparzania tych herbat :) Polecam! 



To naprawdę nic trudnego, takie świadome spożywanie posiłków. I nie chodzi tu o dietę! W życiu! Mam dosyć diet, po których efekt jojo jest murowany. Ile ich przeszłam to tylko ja wiem... Aż doszłam do takiej wagi, jakiej nigdy nie miałam. Kiedy to się stało? Nie mam pojęcia. To tak jakby samo-się...
Tych 5 kilogramów mniej, w ciągu półtora miesiąca, bez wyrzeczeń i męczarni, daje takiego kopa, że gdybym teraz wróciła do dawnego sposobu odżywiania, to musiałabym na głowę upaść :P
Poniżej mały przydaś. Opracowałam go na podstawie swoich doświadczeń i ludzi mądrzejszych ode mnie. Przecież nie pozjadałam wszystkich rozumów,  żeby teraz szpanować wiedzą nie wiadomo jaką. Zaczęłam z dnia na dzień, a jeśli się nie mylę to chyba nawet od kolacji z warzywami. Teraz nie wyobrażam sobie jeść inaczej. 
To jest sposób odżywiania, a nie wspomaganie tworzenia efektu jojo.
Jestem szczęśliwa! 
O! :)
Brawo ja :)



poniedziałek, 5 grudnia 2016

Gulasz wołowy z warzywami

Zanim przepis, to najpierw małe porównanie :)
Taka kłótnia między wołowiną, a wieprzowiną ;)
A jak jest u Was? Co wolicie bardziej: mięso wołowe czy wieprzowe?



Dawno nie jadłam wołowiny i jak zobaczyłam mięso wołowe, gulaszowe w sklepie, to się nawet nie zastanawiałam. Wołowe jest lepsze od wieprzowiny i dobre dla osób, które dbają o sylwetkę.

Składniki:
1,2 kg mięsa wołowego gulaszowego
1 czerwona papryka
1 cebula
1 cukinia
2 pomidory
10 pieczarek
2 ząbki czosnku
1 garść posiekanej świeżo pietruszki
1 garść posiekanej wieżo bazylii
3 łyżki oleju kokosowego
kardamon 
pieprz biały mielony
mielona czerwona papryka
tymianek
majeranek
sól - doprawiamy dopiero na talerzu


  • Mięso umyłam i osuszyłam ręcznikiem papierowym. Pokroiłam w małą kostkę
  • Cebulę i czosnek posiekałam
  • Cukinię pokroiłam w długie, cienkie paski obieraczką do ziemniaków, środek z pestkami - wyrzuciłam
  • Paprykę - w paski
  • Pieczarki - w półplasterki
  • Zagotowałam wodę
  • Rozgrzałam bardzo mocno olej kokosowy i wrzuciłam mięso. Podsmażyłam chwilę, na mocnym ogniu, żeby szybko zamknąć pory w mięsie
  • Przełożyłam mięso do salaterki. Na tym samym oleju, na którym smażyło się mięso, podsmażyłam cebulę z czosnkiem
  • Następnie dodałam pozostałe warzywa. Przełożyłam mięso do warzyw i zalałam wrzątkiem tak, aby przykryć wszystkie składniki. Wszystko wymieszałam


  • Dodałam posiekane świeże zioła
  • Gotowałam jeszcze 1 godzinę. Na 20 minut przed końcem gotowania doprawiłam do smaku wszystkimi przyprawami, poza solą. Nigdy nie solę wołowiny podczas gotowania, żeby mięso nie było twarde.
  • Można podać z kaszą gryczaną lub ryżem

Smacznego :)